Posty

coraz bliżej święta

P.S. (takie dziwne, bo na początku).
Z racji tego, że z grupą 1-3 pracuję razem z dwiema innymi nauczycielkami, ich osoby mogą pojawiać się w moich postach. Żeby nie komplikować, a jednocześnie uszanować ich prywatność, będę posługiwała się pierwszymi literami ich imion. Poznajcie zatem D i A - moje cudowne współpracowniczki (które serdecznie przy okazji pozdrawiam 😊)
--------------------------------------------------------

Pomysł był genialny! Zamiast tradycyjnych prezentów na święta niech dzieci zrobią coś dla innych. Jakąś zbiórkę na rzecz osób potrzebujących - tak, żeby dzieci zobaczyły, że w świętach chodzi nie tylko o to, żeby coś dostać, ale też o to, by dzielić się z innymi.
Chyba zgodzicie się ze mną, że idea jest godna podziwu i poklasku (takiego cichego i skromnego 😉). Przecież trzeba uczyć dzieci altruizmu, uważności na krzywdę innych, chęci pomocy innym.

Przyznaję, moje stare przyzwyczajenie, żeby pewne rzeczy dzieciom po prostu oznajmiać, zdziwiło się, kiedy D i A powiedzi…

wywiadówka

Czy oskarżona przyznaje się, że opuściła wczorajsze zebranie w szkole syna przed jego zakończeniem?

Tak.
Czy oskarżona zdaje sobie sprawę, że w szkole nie toleruje się wychodzenia z sali przed zakończeniem spotkania?
Nie wiedziałam, że dotyczy to również rodziców zgromadzonych na zebraniu...
To nie jest żadne wytłumaczenie! Przed przyjściem na spotkanie w szkole należy się przygotować, powtórzyć materiał i dowiedzieć się, jakie zasady w danym miejscu obowiązują!
Nie wiedziałam....
Wystarczy! Co oskarżona ma na swoje usprawiedliwienie?
Po prostu nie dałam rady wysiedzieć do końca.
Cóż za głupie wytłumaczenie. Proszę powiedzieć, jakie informacje pamięta pani z tego spotkania.
Najpierw dowiedziałam się, że klasa mojego syna nadal nie potrafi się zachować. Podobno swoim zachowaniem doprowadziła nauczycielkę na skraj załamania nerwowego. Rodzice, chcąc pomóc, poradzili, aby wyprowadzać takich delikwentów z klasy do sekretariatu lub dzwonić do rodziców winowajcy. Wiem już też, że (co zdaniem wych…

pismo

Poznań, 4.11.2018 r.




                                                                                                  Sz.P.                                                                                                   M.E.N.                                                                                                   Warszawa


Szanowna Pani Minister,

Piszę do Pani w głębokim przekonaniu, że padła Pani (i Pani pracownicy, poddani, współtowarzysze) ofiarą błędnego przekazu informacji w mediach. Piszę, spiesząc z wyjaśnieniami, aby mogła Pani dokonać oceny sytuacji jeszcze raz, tym razem opierając się na zeznaniach naocznego świadka i uczestnika wydarzeń.

Sprawa dotyczy "Tęczowego Piątku", o którym wypowiadała się Pani negatywnie, nie wiedząc - jak mniemam - jak to wyglądało naprawdę. Mam takie przekonanie, bo raczej w żadnej szkole w tym dniu Pani nie była (inaczej pewnie gdzieś bym o tym przeczytała). Ponieważ ja w takim dniu uczestniczyłam, ba! - nawet osobiście zai…

dla ludzi o mocnych nerwach ;)

Czytającym może się wydawać, że tekst będzie o mnie. I choć w istocie opowiem o swoim doświadczeniu, to spróbuję pokazać, że wcale w tym wszystkim nie chodzi o mnie, tylko o uczniów. Bo o nich głównie chciałabym na tym blogu pisać.

Zacznę informacją raczej mało interesującą - mieliśmy wczoraj w szkole spotkanie nauczycieli (możesz nazwać to spotkanie radą, jeśli chcesz - mi to nie przeszkadza). Informacja zwyczajna - w każdej szkole nauczyciele spotykają się od czasu do czasu.  Nie będzie też niczym szokującym, jeśli powiem, że spotkanie to trwało 3 godziny - takie długie nasiadówki są w szkołach powszechne. Trochę może szokować, ale tylko trochę, że z góry było wiadomo, że spotkanie będzie tyle trwało. Miało ono wyznaczony czas, każdy z nas o nim wiedział i był ten czas pilnowany. Z mojego doświadczenia wynika raczej, że w placówkach różnych nikt nie wie, jak długo rada będzie trwała i każdy patrzy z niecierpliwością na zegarek, przeklinając w duchu kwieciście wypowiadającego się dyrek…

pod linijkę

Czułam, że tak będzie - to było niemal oczywiste od samego początku. Wiedziałam, że książka "Kompetencje bez tajemnic" poruszy we mnie najczulsze struny i zmusi do dzielenia się tą "muzyką" z innymi. Po prostu to czułam.

Tym razem cytat będzie krótszy niż poprzednio i odda miejsce mojemu subiektywnemu komentarzowi (który - choć w istocie subiektywny - oparty będzie na doświadczeniu przeze mnie zdobytym). Zacznę od cytatu, żeby mieć co komentować.

"Zróżnicowanie indywidualnej dojrzałości - wykazał to w długoletnich badaniach szwajcarski pediatra i autor Remo Largo - w momencie rozpoczęcia szkoły może wynosić nawet cztery lata, w chwili kończenia - nawet sześć lat."

!!!!!!!!

I jak tutaj skomentować takie zdanie w kraju, gdzie przydział do klas szkolnych na podstawie wieku dziecka trwa i ma się dobrze od ponad stu lat?

W szkole, w której teraz pracuję, dzieci z grupy 1-3 pracują razem. Nie ma podziału na klasę pierwszą, drugą i trzecią. Dziwi to osoby, które sły…

indywidualnie, ale zespołowo

Jako osoba prywatna (tak, tak - nauczyciele mają też swoje prywatne życie - niewiele, ale mają 😀) na hasło, że w dzisiejszych czasach ceni się przede wszystkim pracę zespołową, doznaję mikro palpitacji serca. Jako osoba raczej introwertyczna, a więc szukająca energii bardziej wewnątrz niż gdzieś poza, buntuję się cała na takie oczekiwania. Kiedy napotykam problem, kiedy stoi przede mną jakieś zadanie, to zdecydowanie bardziej wolę bić się z własnymi myślami niż spierać z odmiennymi pomysłami innych osób.

Jako nauczycielka z kolei doskonale rozumiem wartość pracy zespołowej uczniów, na własne oczy widzę, jak niektórzy z nich świetnie potrafią dogadać się ze sobą, porozumieć i dojść do wspólnego rozwiązania. Oczywiście są też tacy młodzi ludzie, którym ta forma pracy przysparza pewne trudności. Zdarza się być przecież w zespole z osobami, które niekoniecznie się lubi, czasami dwie osoby nie są skore do kompromisów, co często bywa pięknym otwarciem konfliktu. Zdarza się, że jeden czy dr…

puzzle

Jak niektórzy z Czytających wiedzą, zmieniłam pracę. Od września pracuję w prywatnej szkole podstawowej w Poznaniu. Bardzo się cieszę, że tam jestem, bo idea tej szkoły, sposób, w jaki zorganizowana jest tam nauka, sposób traktowania ucznia  - wszystko to jest bardzo bliskie temu, jak ja wyobrażam sobie dobrą szkołę. I to jest dobre :)

Pracuję tutaj na nieco innych zasadach, niż w poprzedniej szkole, przyznam, że proces oswajania się przebiega u mnie z sukcesem, choć zdarzają mi się chwile zwątpienia czy wewnętrznego sprzeciwu. I to też jest dobre, bo sporo po drodze uczę się o sobie samej, co w moim wieku nie jest już takie oczywiste. A jednak.

Pardon, że co jakiś czas odchodzę od komputera, smażę jednocześnie racuchy i nie chciałabym czegoś spalić. 😉

Ostatnio przyszło mi zmierzyć się z nie lada problemem (przynajmniej z mojej perspektywy był naprawdę spory), który można by ująć w pytaniu: Czy podczas zajęć uczeń może sam decydować o tym, czy bierze w nich udział czy nie? Innymi słow…